Categories
Projects

BerryBackup

Have you ever needed to copy files from one media to another, on the go?

As you might, or might not know, I like taking pictures. A lot of them. I do go on a weekend getaways with a complete set of tech gadgets one can take and run without access to the power outlet – so, anything with a battery.

You know what I also like? Making backups. As a wise somebody once said, people are divided into ones making backups and ones that will make backups. It seems I fit the first group, having previously lost a whole summer worth of photos because of single memory card failure.

So, I would like to make a copy on a separate physical drive. What would you use? A laptop? Sure, probably the easiest way. But running your laptop in the car is hardly convenient. Believe me, I’ve tried. One of those extremely overpriced HDDs, which have an option to connect SD card, then? Hell no, have you seen their price tags?

Categories
HomeServer Projects

HS3: 2020 update

Well. 2019. Long year, in which I had a little time for my personal projects, unfortunately. One of my new year, new me things is to turn that around and spend more time on the thing I enjoy the most, including coding, of course.

The main con of having too little time is that you make shortcuts, which lead to the technical debt. That was something I had to deal with. HS3 was therefore almost rewritten, which in the retrospective was a good thing – taught me, that you cannot rush everything, especially the software design. Now, with that knowledge stuck in my brain, I present to you 2020’s version of the Home Server project.

Categories
Babble

Wtorek

Piąta piętnaście. Budzę się zmęczony. Moi kochani sąsiedzi śpią twardo, mimo, że wibracje ich telefonów wprawiają w ruch ściany całego budynku. Po co ustawiasz ten budzik, skoro go nie słyszysz? – myślę. Ja słyszę.

Podnoszę się, bo nie ma sensu próbować zasnąć gdy, po całym mieszkaniu dudni bzzz, bzzz, bzzz. I tak miałem wstać za godzinę.

Odsłaniam okno. Beton. Kocham miasto.

Słońce podnosi się leniwie, gdy biorę gorący prysznic. Słyszałem, że na pobudkę najlepszy jest zimny. Kto normalny bierze zimny prysznic? Brr. Wychodzę, ubieram się, wstawiam wodę na kawę. Śniadanie. Wybieram z lodówki, co jest. Została jeszcze bułka, co udaje chleb. Zjadam śniadanie, sprawdzając prognozę pogody. Pochmurno, temperatura od 2 do 10 stopni. Czyli będzie albo zimno albo jeszcze zimniej. Faktycznie, pomocne.

Kawa.

Najlepszy organiczny dopalacz. To już uzależnienie, to mój poranny narkotyk. Powinienem odstawić i zacząć się wysypiać. Ha, dobre. Trudno. Kawa.

Wychodzę z domu, przechodzę przez puste uliczki. Wszyscy jeszcze śpią. Słońce pięknie oświetla ulice, wyglądając nieśmiało zza budynków. Miało być pochmurno – myślę. Muszę zmienić aplikację od pogody. Mimo to, jedno się zgadza. Jest zimno.

Doczłapałem do auta. Szyba do skrobania. Odpalam silnik, żeby kabina się choć trochę rozgrzała, po czym rozpoczynam walkę ze szronem. Rytmiczne ruchy, dźwięk szurania, pobudka o godzinę za wcześnie… Mózg mi się wyłącza, a przecież za chwilę będę prowadził.

Kilka minut później szyby są już wystarczająco czyste, żeby nikogo po drodze nie rozjechać. Wsiadam. Mmm… Nie są to tropiki, ale przynajmniej nie trzęsę się już. Włączam nawigację. 45 minut do pracy. Cudownie…

Godzinę później wchodzę do budynku. Witam się z wszystkimi – zaspanymi, jak ja. Włączam komputer, odpalam pocztę. 80 nowych wiadomości. Urgh, kawo, zacznijże działać.

Dzień mija mi stosunkowo szybko. Nic dziwnego, w końcu ledwo wybija piętnasta, a już za oknem jest ciemno. A ja posiedzę tu jeszcze ze dwie godziny. Kiedy już udało mi się wyrwać, zmierzam szybkim krokiem do auta. Może zdążę, może zdążę… Nie zdążyłem. Popołudniowe (nocne?) godziny szczytu. Niekończący się sznur samochodów jedzie 30 mil na godzinę w sześćdziesiątce… Jeśli nic po drodze się nie wydarzy, dojadę w ciągu godziny.

Osz żesz ciemna śrubka – myślę sobie, gdy w oddali widzę niebieskie błyskające światła. Wypadek, zderzyły się bus z ciężarówką. Klnę w duchu i zawracam, jak wszyscy za mną. Objazd dokłada mi kolejną godzinę drogi.

Dojeżdżam. Wrzucam coś w mikrofalę, pochłaniam gorący na zewnątrz i zimny w środku posiłek. Ubrania do pralki, ja pod kołdrę. Jutro powtórka z rozrywki…

Categories
Babble

Foto-podsumowanie 2018

I tak oto rok 2018 się zakończył. To był długi rok…

Categories
HomeServer Projects

Home Server 3

i: This blog entry is also available in English.

Cześć!

Może teraz trochę o tym, nad czym pracowałem przez ostatnie kilka miesięcy.

Categories
HomeServer Projects

Home Server 3

i: Ten wpis jest dostępny także w języku polskim.

Hello!

Let me show you, what I have been working on for the last couple of months.

Categories
No category

Homesick

Zawsze myślałem, że nie jestem przywiązany do konkretnego miejsca. Tam, gdzie jestem, jest mój dom.

Ta. Bujda na resorach.