Będzie filozoficznie, przydługo, ale muszę się wyżalić :) Przepraszam, jeśli nie doszukacie się w tym sensu ;)
Jestem informatykiem.
Trzy czwarte społeczeństwa właśnie mnie wyśmiało. „Kto teraz nie jest?” – można zapytać. No tak. Teraz każde dziecko, które potrafi zainstalować sterownik do modemu Neostrady nagle zostaje „informatykiem”, „znawcą komputerów”. Kiedy dowiaduję się, że jakiś 10-latek jest nazywany „komputerowcem”, bo wpisał mamie formułę na liczenie elementów w Excelu czy zrobił prezentację w PowerPoincie, to po prostu załamuję ręce. I nie wiem, czy śmiać się, czy płakać…
Siedzę w komputerach od ponad 12 lat. Od tamtej pory zmieniło się mnóstwo rzeczy, powstały nowe technologie. W polskich domach zagościł szerokopasmowy internet. Wyewoluowały przeglądarki, systemy operacyjne, sprzęt. Większość nie nadąża za tempem, które narzuca nam technika. Mimo to, chcemy z niej korzystać. A każdy, kto potrafi włączyć i skorzystać to od razu specjalista? Proszę…
Kim więc jest informatyk?
Informatyk jest osobą znającą się na komputerach i rzeczami z nimi związanymi. Nie znamy się na tosterach, pralkach, lodówkach, zmywarkach, odkurzaczach, dzwonkach do drzwi, podłączaniu ogniw fotogalwanicznych czy wysyłaniu w kosmos sztucznych satelit. Okej, wiem, że są wyjątki – jak wszędzie. Ale to nie oznacza, że zadzwonisz do informatyka o 3 w nocy w nadziei, że poradzi on coś na cieknący kran. Od tego jest hydraulik. Ludzie myślą, że znamy się na wszystkim. To błąd. Mimo wszystko – znamy się na wielu rzeczach. Codziennie, dzień w dzień, godzina za godziną dokonujemy cudów i wykonujemy syzyfową pracę, by likwidować błędy innych, by wszystko działało jak należy. Z anielską cierpliwością przeglądamy setki tysięcy linijek tekstu w poszukiwaniu jednego znaczka do zmiany. Przez godzinę lub dłużej wysłuchujemy narzekań pani Jadzi z księgowości, że drukarka nie działa i żeby to naprawić, kiedy wystarczyło podłączyć kabel. Przywracamy usunięte przez przypadek pliki, „bo mi się wcisnęło”. Znajdujemy jedną źle włożoną wtyczkę wśród kilku tysięcy innych podłączonych do switcha i poprawiamy ją. Rozwiązujemy „niesamowity problem wstrzymujący całą pracę”, bo pani Mariola przy zamiataniu niechcący wyciągnęła wtyczkę i nie bała się podłączyć, bo nie wiedziała do którego z dwu gniazdek to zrobić.
Sprawiamy, że to wszystko, czego używacie na co dzień – e-mail, strony internetowe, sieć, komputer, rzutnik, programy do edycji tekstu, kadr, księgowania czy sprzedaży – działało jak należy. Nad każdą z tych rzeczy czuwa informatyk – specjalista w swojej dziedzinie.
Informatykiem nazywa się nastolatka, który potrafi sformatować tekst w dokumencie. Jak więc nazwiecie osobę, która zbudowała i uruchomiła setki maszyn, która zarządza dziesiątkami tysięcy dokumentów, całym ruchem w sieci, każdą przesłaną informacją? Pilnuje, żeby dotarła na właściwe miejsce bez opóźnień? Wykorzystuje całą swoją wiedzę, by w ciągu sekund rozwiązać problem, z którym męczycie się od godziny? Cóż… Chyba informatyk, no nie?
Informatyk w naszym społeczeństwie, to praktycznie osoba od wszystkiego. Niedziałający komputer, monitor, klawiatura, drukarka… Ale też telewizor, telefon, odkurzacz, żelazko…
Jesteśmy specjalistami w konkretnej dziedzinie np. komputerów, sieci… ale nie jesteśmy nadludźmi. Staramy się likwidować błędy innych, ale sami też nie jesteśmy nieomylni.
Dlatego apeluję do wszystkich:
Nie wymagajcie od nas niemożliwego. Nie wymagajcie, że naprawimy coś, na czym się nie znamy. Nie stresujcie siebie i nas, nie twórzcie zbędnego napięcia. Zdecydowanie szybciej i łatwiej rozwiążemy problem, kiedy usłyszymy, że bardzo Wam zależy i zostaniemy poproszeni o zajęcie się tym jak najszybciej – i tak mamy na głowie kupę roboty. I nie wściekajcie się, kiedy powiemy, że nie wiemy jak coś zrobić. Bo wtedy naprawdę nie wiemy.