Archiwalny wpis z czasów protestów przeciw ACTA (2012), zachowany w oryginalnej formie jako zapis nastrojów tamtego okresu. Byłem młody, wkurzony i bardzo zaangażowany.
Hejka.
Mam już serdecznie dość tego tematu, ale że jest ważny dla nas wszystkich, wypada napisać kilka słów.
W sieci toczy się batalia o umowę międzynarodową, zwaną ACTA. Chodzi o akt prawny pozwalający państwom w nim uczestniczącym na “walkę z piractwem”.
Wiecie, oglądałem przed chwilą telewizję, co robię naprawdę rzadko i to w dodatku nie u siebie. Wiecie co? Załamałem się poziomem dyskusji wokół tego tematu.
Sam tworzę. Może nie są to dzieła najpiękniejsze, jakie świat widział, ale tworzę. Udostępniam większość moich “dzieł” na licencji CreativeCommons. Do części faktycznie zostawiam sobie pełnię praw. Ale mimo to nie rzucam się z karabinem maszynowym na każdego, kto skopiuje ode mnie kawałek tekstu, dźwięku, obrazu czy wideo. Nawet, jeśli idzie o całość materiału. Ludzie piszą, kiedy chcą wykorzystać jakiś fragment lub całość utworu – wtedy się zwykle zgadzam, bo znam cel, w jakim zostanie on użyty. Nawet gdy ktoś po chamsku zerżnie coś ode mnie – nie rzucam w niego granatami. Jeśli zauważę coś mojego, proszę o umieszczenie informacji o tym, że to ja jestem autorem, ew. że użyto fragment mojego autorstwa. Absolutnie nie czepiam się uczniów, studentów, bo i po co? Jeśli możesz podać źródło, będę wdzięczny. Jeśli sytuacja raczej nie zaleca podawania go, nie pójdę do sądu, że skopiowałeś sobie fragment, zredagowałeś i puściłeś do pani profesor!
Nigdy nie pójdę się sądzić z kimś, kto nawet jeśli "ukradł" ode mnie coś, co wrzuciłem do sieci na użytek prywatny – siedzi sobie po cichu w domku i słucha, czyta, używa w pracy domowej, magisterskiej, czy jakiejkolwiek innej.
Jak wcześniej zapytasz, na pewno się dogadamy, bo może negocjator to ze mnie żaden, to lubię, kiedy widzę chęć dogadania się z drugiej strony.
Posilę się komentarzami z rozmów ze znajomymi, których serdecznie pozdrawiam :) Żeby zlikwidować problem kieszonkowców na dworcu nie zrzucamy na niego bomby atomowej. Tak właśnie miałoby działać ACTA.
To absurd, że za pobranie MP3 z sieci mogę pójść siedzieć, zostać potraktowany jak najgorszy przestępca. A nawet gorzej, bo nawet nie będę miał procesu sądowego. Przyjdą, zabiorą komputer, odetną internet, zawiozą do pudła… Żeby było śmieszniej – nie pozwą mnie twórcy, artyści. Zresztą, jaki znów pozew. Sprawę zgłoszą wytwórnie muzyczne, filmowe, etc., które zdzierają z artystów ile mogą. Z dochodów dają im jakieś 5%, 10% w najlepszym przypadku. Wytwórnia ma twórców głęboko gdzieś, bo uważa, że nie poradzą sobie bez niej. Uwierzcie, poradziliby sobie. Internet jest w dzisiejszych czasach potężnym narzędziem. Niezależni artyści zarabiają niemało, a sprzedają swoje utwory, dzieła właśnie w sieci. Jest wiele serwisów umożliwiających dystrybucję własnego dzieła. Naprawdę, wystarczy dobra wyszukiwarka i wszystko można znaleźć.
W dodatku sposób układania tej umowy. Za zamkniętymi drzwiami, po cichu. Bez nagłaśniania. Gdzie my żyjemy? Podobno w państwie demokratycznym… Co jak co, ale ja tego demokracją nie nazwę.
Ach, tak. Nie boję się pisać tak otwarcie. Internet miał być otwarty. Miał być oazą wolności, miał być wolnością samą w sobie. Miał łączyć, nie dzielić. Miał rządzić się własnymi zasadami, netykietą. Miał być mostem pomiędzy ludźmi, nie czymś, w czym rządzić miały jakieś wielkie firmy, korporacje.
Czym się stał?
W Internecie jest wolność. Jeszcze. Chcą ją nam zabrać. Rządy zrobiły już prawie wszystko, mają władzę wszędzie. W rządach rządzą prezesi wielkich korporacji. Wszystko kręci się wokół pieniądza i władzy… A teraz jeszcze chcą się dobrać do internetu, wepchnąć swoje brudne tłuste łapska w coś, czego nie rozumieją…
I niestety są w stanie to zrobić!
Internet jest otwarty. Każdy może do niego wejść. Ale nie każdy powinien. Władza niszczy. Chociaż nie. Władza sama w sobie nie, bo za nią ciągnie się odpowiedzialność. Władza bez odpowiedzialności, bez sumienia. Kiedy liczy się tylko kasa, kasa, kasa… To niszczy. Niszczy człowieka, który ją ma. Niszczy wszystko, czego dotknie. A wkrótce już nie jest człowiekiem. Nigdy nim nie będzie. Nigdy więcej…
A teraz wybaczcie mi, muszę przygotować się na wizytę panów w czarnych garniturach, którzy po raz kolejny odniosą sukces w walce z wolnością słowa…
Zdj. Tom Morris CC BY-SA