UK

9 miesięcy.

Tyle czasu jestem w Wielkiej Brytanii. Być może to po prostu whiskey, być może to fakt, że zbierałem się do napisania tego wpisu już od jakiegoś czasu, ale chcę się podzielić swoimi doświadczeniami. W końcu zebrałem się, w końcu mam chwilę wolnego czasu – wykorzystajmy go przynajmniej w jakimś stopniu produktywnie. 

Język, język i jeszcze raz język

Pierwsze, co mnie uderzyło, to fakt, że nie potrafiłem rozmawiać po angielsku.

Naprawdę – i nie boję się do tego przyznać – mój poziom języka był szokująco słaby w stosunku do tego, co myślałem, że wiem. A przecież wydawało mi się, że nie jest tak źle – w końcu bezproblemowo używałem go w internecie czy okazjonalnie na wakacjach. Gdzie tam – z trudem składałem zdania po angielsku. Byłem bombardowany informacjami, których nie rozumiałem. Ale to nie powód, żeby rezygnować – przecież wystarczy poprosić, żeby ktoś powtórzył, ale wolniej. Wkrótce fraza „I’m sorry, could you repeat that?” stała się wręcz moim zwyczajem. Na szczęście większość osób, z którymi rozmawiałem, nie miała z tym problemu, a nawet była zadowolona z faktu, że jednak chcę poprawić swoją znajomość języka. Zajęło to kilka miesięcy, ale obecnie mogę bez przeszkód stwierdzić, że prowadzenie konwersacji o dup niczym nie sprawia mi większych problemów.

No to jadę do UK… i co teraz?

Pierwszą rzeczą, musisz zrobić, przyjeżdżając do UK w celach zarobkowych jest zdobycie numeru NIN. W sieci istnieje masa poradników, co do tego, jak tego dokonać, więc nie będę wdawał się w temat zbyt mocno. W gruncie rzeczy potrzebujesz – angielskiego numeru telefonu, angielskiego adresu i tonę cierpliwości. Oficjalnie nie potrzebujesz NINu, żeby rozpocząć pracę, w praktyce, jeśli nie chcesz pracować w fabryce, nikt nie będzie chciał z tobą nawet rozmawiać. Ba, bez tego 9-znakowego identyfikatora nie chcieli zatrudnić mnie nawet w Maku.

Ale okej, żeby podjąć pracę, musisz mieć konto w banku, a żeby mieć konto w banku, musisz mieć… pracę! W praktyce – musisz po prostu kogoś przekonać najpierw, albo skorzystać z alternatyw – ważne, żebyś mógł dostarczyć pracodawcy dane konta.

Ja sam skorzystałem z porady brata – założyłem sobie konto w aplikacji Revoult. Apka pozwala na natychmiastową wymianę walut, no i dostarcza konto z danymi, które są niezbędne do podania pracodawcy. Być może napiszę jej recenzję w najbliższym czasie. Miejsce do spania miałem „zaklepane” jeszcze przed wyjazdem.

Jeszcze przed wyjazdem warto też wyrobić sobie paszport. Jeśli jedziesz tylko na wycieczkę – dowód osobisty w zupełności wystarczy, jeśli jednak będziesz załatwiać jakąkolwiek sprawę w angielskim urzędzie – paszport jest preferowany.

W kolejce po NIN
W kolejce po NIN

Na spotkanie w sprawie NIN musiałem poczekać nieco ponad tydzień, na jego otrzymanie – kolejny. W tym czasie pracowałem w fabryce – i przyznam się szczerze, że nie wytrzymałem tam dwóch tygodni. Było zimno, było ciężko, było nudno do granic możliwości. To była praca na zasadzie „wstań, idź do pracy, pracuj, wróć do domu, zjedz coś i idź spać”. Byłem tak zmęczony, że nie byłem w stanie myśleć.

Zacząłem szukać nowej pracy, ale jak tylko rekruter dowiadywał się, że numeru ubezpieczenia nie posiadam, zaczynało się kręcenie, wymijanie i słynne „oddzwonimy”. Niektórzy byli na tyle mili, że wysłali mi maila o odrzuceniu mojej aplikacji. Jak już miałem NIN – to była inna historia. Owszem, znalezienie pracy nie było łatwe – wszyscy tutaj chcą referencji. Najłatwiej znaleźć pracę przez agencję – ale tu też trzeba uważać. Najlepiej sprecyzować już na pierwszym spotkaniu, jakiej pracy szukamy. Profesjonalny agent sam o to zapyta, i warto jednak mieć jakieś preferencje – jeśli zgodzimy się na niesprecyzowaną, dowolną pracę, jesteśmy wypychani trochę na koniec kolejki, a przynajmniej tak ćwierkają ptaszki z agencji. Należy też mieć ze sobą CV – najlepiej bez bajerów, a wszystkie pozycje powinny być listą wypunktowaną. Im bardziej nudne twoje CV, tym lepiej. Ostatecznie znalazłem pracę sam – chodząc od drzwi do drzwi i pytając, czy mają wolne stanowiska. Nie trafiłem najgorzej, pracuję teraz jako technik, bawiąc się w pracy elektroniką. Tak, naprawiam komputery (づ•﹏•)づ

Życie w Anglii

Gdy już uda ci się ogarnąć podstawy, zaczynasz się aklimatyzować – i powoli przyzwyczajać się do życia tutaj. A życie w UK toczy się… powoli. Nikt się nie śpieszy, nikt się nie spina… No, nie do końca. Ludzie tutaj są pełni pasji, jeśli można to tak ująć. Jeśli Brytyjczyk się zdenerwuje, na pewno będziesz o tym wiedzieć – czy to sam ci o tym powie, czy od razu przejdzie do rękoczynów. Jeśli Anglik pokłóci się z Anglikiem – będziesz o tym wiedzieć. Będą się na siebie drzeć i wyzywać się nawzajem na sposoby, o których nie miałeś pojęcia. Zwłaszcza, jeśli jest środek nocy, a ty próbujesz spać, bo idziesz rano do pracy. Dodatkowo słynne 5’o clock. Matko, myślałem, że to po prostu kolejny głupi stereotyp, ale faktycznie – przerwa w pracy bądź fajrant – są święte. Herbata natomiast jest spożywana litrami.

Ale żeby nie było, że tylko narzekam – Anglia ma swoje dobre strony. Co prawda próbuję je jeszcze odkryć Życie nie jest jakoś wyjątkowo drogie, tj. jeśli zarabiasz w funtach i nie mieszkasz w Londynie. Ludzie są w większości przypadków spokojni i wyluzowani, chętnie utną z tobą pogawędkę, nawet, jeśli nigdy więcej się nie zobaczycie.

Jak w sumie wygląda Anglia?

Nie miałem jeszcze co prawda okazji zbyt dużo pozwiedzać – czy to z lenistwa czy braku czasu – ale to, co widziałem, było spoko – zresztą, możecie zobaczyć zdjęcia w mojej galerii. Większość miast i miasteczek w mojej okolicy (Cambridgeshire) to zabudowa jedno- i wielorodzinna. Choć zdarzają się, sporadycznie raczej zobaczymy tu bloki. Możemy zobaczyć za to sporo starych, choć zadbanych domków, przeplatanych nowoczesnymi budynkami.

Anglicy kochają nazywać, a przynajmniej takie odnoszę wrażenie. Każda uliczka, każde przejście, każdy plac, park, a nawet większość budynków ma swoją nazwę. Nazwy budynków są zawarte w adresie, więc wysyłając listy, podajemy również nazwę domu.

Jak już wspomniałem wcześniej – niestety, nie miałem okazji zbyt dużo pozwiedzać. Na pewno mam to w planach i na pewno będę robił zdjęcia, więc możecie oczekiwać, że wkrótce pojawi się więcej materiałów dotyczących Anglii.

Tymczasem na dziś to już tyle, dziękuję za dotrwanie do końca! Jeśli się podobało, udostępniajcie, jeśli nie – no cóż ¯\_ツ_/¯